Polskie siatkarki wysoko w Lidze Narodów
Reprezentacja Polski siatkarek zaczynała drugi turniej Ligi Narodów na trzecim miejscu w tabeli i na czwartym w światowym rankingu. Komplet zwycięstw pozwolił jej poprawić pozycje w obu klasyfikacjach.
Najważniejszą imprezą siatkarską w 2025 roku będą – jak się wydaje – mistrzostwa świata, rozgrywane między 22 sierpnia a 7 września w Tajlandii. Tradycyjnie po igrzyskach olimpijskich wiele reprezentacji zmienia składy, a trenerzy eksperymentują. W polskiej drużynie też doszło do zmian, z czego jedna jest znacząca – z gry w kadrze zrezygnowała Joanna Wołosz, jedna z najlepszych rozgrywających na świecie, a przerwę zrobiła sobie libero Maria Stenzel. Na razie osłabienia nie widać, bo po dwóch turniejach podopieczne Stefano Lavariniego zajmują drugie miejsce, tylko za niepokonanymi Włoszkami.
Choć kluczowe role w polskiej reprezentacji wciąż odgrywają Magdalena Stysiak, Martyna Łukasik czy Agnieszka Korneluk, to Lavarini daje szansę wyróżniającym się siatkarkom z TAURON Ligi. Dublerką Katarzyny Wenerskiej, która zastąpiła utytułowaną koleżankę, jest debiutująca w kadrze Alicja Grabka. I nie zawodzi, mimo braku międzynarodowego doświadczenia, bo przecież dopiero w ostatnim sezonie po raz pierwszy zagrała w Lidze Mistrzyń.
Osiem spotkań w Lidze Narodów pokazało, że nie powinniśmy martwić się o przyjmujące. Łukasik nie grała dużo w Conegliano, ale nabrała pewności siebie i jest jedną z liderek polskiego zespołu. Świetnie zaprezentowała się Martyna Czyrniańska, ale Lavarini przekonał się, że bez większych obaw może postawić na Julitę Piasecką czy Paulinę Damaske. Obie są wyróżniającymi się zawodniczkami w TAURON Lidze, a w reprezentacji też dają radę.
Wśród środkowych mamy kłopoty bogactwa. W niedzielnym spotkaniu z Serbią Agnieszka Korneluk weszła tylko na ostatnie piłki (z doskonałym skutkiem), ale bohaterką była Aleksandra Gryka, zdobywczyni aż dziewięciu punktów blokiem, a w sumie aż 20! Wielki potencjał ma Weronika Centka-Tietianiec, a przecież w Serbii niewiele grała Magdalena Jurczyk, dotychczas nie zawodząca, a w kraju została młoda Dominika Pierzchała.

Libero Aleksandra Szczygłowska dotąd nie popełniła ANI JEDNEGO błędu w przyjęciu; drugą taką zawodniczką jest Chinka Xiangyu Gong. Justyna Łysiak w spotkaniu z Serbią po raz pierwszy zagrała jako libero i po nerwowym początku poradziła sobie bardzo dobrze.
Polek trudno szukać w czołówkach rankingów, bowiem trener Lavarini niemal co mecz zmienia wyjściowy skład. Mimo to nasza drużyna ma bilans 7:1 i zajmuje drugie miejsce, ustępując tylko niepokonanym dotychczas Włoszkom. Z mistrzyniami olimpijskimi może zagrać dopiero w finałach w Atlas Arenie w Łodzi, bo w ostatnim turnieju w Chibie w Japonii (9-13 lipca), zmierzy się z Koreą, Brazylią, Japonią i Bułgarią. Biało-czerwone mają zapewnione miejsce w ósemce walczących o zwycięstwo w Lidze Narodów, ale ważne jest rozstawienie po fazie zasadniczej.
Jestem naprawdę zadowolony, w jaki sposób dziewczyny wspólnie sobie z tymi wyzwaniami poradziły – stwierdził trener Lavarini po turnieju w Belgradzie w rozmowie z Polsatem Sport. - Budowa zespołu to proces i na pewno poczekamy do końca rozgrywek Ligi Narodów, zanim zaczniemy rozważania, które będą dotyczyły już bardziej mistrzostw świata. Dobrze, że teraz wykonaliśmy pewne kroki, odnaleźliśmy pewne rozwiązania, potem odkryliśmy więcej problemów i znów więcej rozwiązań. Tak wygląda proces budowania drużyny i takim go lubię.
Dzięki doskonałej postawie reprezentacja Polski awansowała z szóstego na trzecie miejsce w rankingu FIVB. Przed nią są już tylko Włochy i Brazylia.
Powrót do listy



