Saša Planinšec: Trener dał nam ogromną pewność siebie
PGE Budowlane Łódź w wielkim stylu wygrały decydujące starcie z KS DevelopResem Rzeszów i sięgnęły po upragnione mistrzostwo Polski. Dla zespołu z Łodzi, który wcześniej sięgnął również po TAURON Puchar Polski, był to znakomity sezon. - To była niesamowita praca zespołowa ze strony nas wszystkich. - mówi słoweńska środkowa, Saša Planinšec.
TAURON Liga: Na piąty mecz finałowy w Rzeszowie decydujący o złotym medalu przyjechałyście z bardzo dobrym nastawieniem i pokazałyście dużą pewność siebie od samego początku?
Saša Planinšec (słoweńska środkowa PGE Budowlani Łódź): Tak, to było szaleństwo. Myślę, że dla nas ten mecz, zwłaszcza po trzecim secie, to była trochę emocjonalna huśtawka, ale naprawdę wszyscy w drużynie wierzyli, że możemy wygrać. Pokazałyśmy, że potrafimy grać siatkówkę na wysokim poziomie, a fakt, że przyjechałyśmy do Rzeszowa, spisałyśmy się tak dobrze i wygrałyśmy z DevelopResem w hali Podpromie - to było naprawdę trudne zadanie. Nam się to jednak udało nam i jestem naprawdę bardzo, bardzo dumna z każdej z nas.
TAURON Liga: Po raz kolejny w tym sezonie pokazałyście, że blok i obrona to wasze bardzo mocne strony. Mimo że jako środkowe nie byłyście wykorzystywane w ataku tak często jak było to po stronie DevelopResu, to wasza gra była kompletna i świetnie się uzupełniałyście. To był klucz do wygranej?
Tak. Wypracowałyśmy sobie taki styl gry w trakcie sezonu i uważam, że sprawdził się on bardzo dobrze, skoro w tym roku zdobyłyśmy dwa trofea. Naprawdę uważam, że każda z nas dawała z siebie wszystko. Gdy którejś z nas szło gorzej, to inne przychodziły z pomocą. To była niesamowita praca zespołowa ze strony nas wszystkich. Praktycznie w każdym meczu wybijała się inna zawodniczka, która miał decydujący wpływ na wynik. Jestem naprawdę bardzo szczęśliwa. Głęboko wierzyłyśmy, że wspólnie damy radę i że uda nam się w końcu wygrać w Rzeszowie i tak faktycznie było.

TAURON Liga: Czy zwycięstwo w czwartym meczu w Łodzi tak was mocno uskrzydliło, że faktycznie poczułyście, że w piątym meczu w Rzeszowie jesteście w stanie wygrać walkę o mistrzostwo Polski?
Trudno to tak opisać. Po prostu jakoś tak razem weszłyśmy w stan, w którym naprawdę wierzyłyśmy, że tym razem w Rzeszowie to będzie nasz dzień.
Myślę, że czwarty mecz finałowy w Łodzi był naszym najlepszym w całej tej serii finałowej, jeśli chodzi o jakość gry. Myślę, że rywalki grały dobrze, ale my też grałyśmy dobrze i wygrałyśmy, więc myślę, że to nam dało więcej pewności siebie. Wiedziałyśmy, że rywalki grają dobrze, a mimo to wygrałyśmy z nim, więc zrozumiałyśmy, że możemy to kontrolować i zrobiłyśmy to w Rzeszowie. Naprawdę jestem bardzo szczęśliwa, bo myślę, że tak naprawdę niewiele dziewczyn z naszej drużyny było wcześniej mistrzyniami Polski, a teraz, w drugim sezonie jak dojrzewałam z tą drużyną, jeśli mogę tak powiedzieć, to naprawdę taki sukces to po prostu niesamowite uczucie.
TAURON Liga: Co spowodowało, że jako drużyna byłyście tak mocne i skuteczne właśnie w tych najważniejszych meczach sezonu, decydujących o trofeach?
Trudno powiedzieć. Na początku sezonu miałyśmy trochę kłopotów i wcale nie wyglądałyśmy tak pewnie. Myślę, że właściwie przez cały ten sezon nie szło nam jakoś rewelacyjnie. Miałyśmy dobre momenty, ale też brakowało nam stabilnej formy. Jednak wszyscy, chyba od samego początku, wierzyliśmy w klubie i w zespole, że możemy osiągnąć coś niesamowitego, jeśli tylko uda nam się zgrać w idealną drużynę. I krok po kroku, znalazłyśmy swój rytm. W przedostatnim i ostatnim meczu sezonu byłyśmy już prawie nie do zatrzymania, no może nie do końca, ale prawie.

TAURON Liga: Mocną stroną PGE Budowlanych, zwłaszcza w tych meczach o dużą stawkę, było świetne zgranie zespołu, bo wasza wyjściowa szóstka była stabilna i rozegrałyście wspólnie sporo spotkań?
Tak. Myślę, że trener dał nam ogromną pewność siebie, wierząc w tą naszą podstawową szóstkę. Oczywiście wierzył we wszystkie dziewczyny w zespole, bo nie jest tak, że nie miałyśmy wartościowych zmienniczek i grałyśmy tylko w siódemkę. Podobało mi się jednak to, że nawet jak w trakcie sezonu trochę się męczyłyśmy, to jednak przetrwałyśmy i znalazłyśmy w swój rytm właśnie wtedy, kiedy było to najważniejsze. Próbowałyśmy teraz w Rzeszowie odtworzyć to uczucie, które towarzyszyło nam już w półfinale TAURON Pucharu Polski w Elblągu, kiedy po prostu weszłyśmy w taki stan, w którym w pewnym momencie wszystkie wierzyłyśmy, że wygramy i z dnia na dzień wszystko zmieniło się w naszych głowach. Myślę, że teraz w decydującym meczu w Rzeszowie było tak samo i w tym momencie też czułyśmy, że możemy to zrobić.

TAURON Liga: Dla pani indywidualnie to duży sukces zostać mistrzynią Polski?
To niesamowite uczucie. Myślę, że do tej pory wygrałam mistrzostwo tylko w Słowenii, ale w innych krajach nigdy nie zdobyłam tytułu mistrza. Wygrałam Puchar Niemiec, ale to nieco inne rozgrywki wiesz. Naprawdę jestem bardzo szczęśliwa, a fakt, że jestem tu już drugi sezon i byłyśmy w zespole jak rodzina, więc dla mnie to też jest naprawdę wyjątkowe. Po prostu jestem bardzo wdzięczna, że tu jestem i że mogliśmy osiągnąć wspólnie taki sukces.
TAURON Liga: Jakie ma pani dalsze plany – pewnie kolejny sezon w reprezentacji Słowenii?
Tak. Myślę, że kiedy zdam sobie sprawę, że to już koniec sezonu, to przełączę na chwilę w tryb spoczynkowy. Za niespełna dwa tygodnie wracam jednak do reprezentacji. Mam teraz krótki czas, żeby pojechać do domu, zobaczyć się z rodziną i odwiedzić przyjaciół, a potem rozpoczniemy już sezon reprezentacyjny. Myślę, że na jakieś krótkie wakacje przyjdzie czas dopiero w lipcu.



