Polacy w półfinale Ligi Narodów. Zwycięski, trudny bój z Ukrainą
Broniąca tytułu reprezentacja Polski pokonała w ćwierćfinale Ligi Narodów Ukrainę 3:1 i awansowała do najlepszej czwórki turnieju w chiński Ningbo Beilun. Zwycięstwo nie przyszło jednak łatwo, zwłaszcza w pierwszych trzech setach.
Już w pierwszej akcji meczu popisał się Jakub Popiwczak, przyjmując trudną zagrywkę Oleha Płotnickiego jedną ręką, dzięki czemu Wilfredo Leon mógł skutecznie zaatakować z lewego skrzydła. To był zwiastun bardzo dobrego początku, w trakcie którego to właśnie nasz przyjmujący był wiodącą postacią, wspierany przez Bartłomieja Bołądzia. Gorzej w ataku radził sobie natomiast Tomasz Fornal, a Marcin Komenda rzadko uruchamiał środkowych. W efekcie, mimo że prowadziliśmy już 21:14, Ukraińcy coraz lepiej spisywali się w bloku i obronie, w dwa ustawienia zmniejszając straty do trzech punktów. Następnie obronili dwa setbole i mieli w górze piłkę na 23:24, ale na szczęście zablokowaliśmy Płotnickiego.
Dobra gra i pogoń w końcówce napędziła rywali, którzy od początku drugiej partii postawili bardzo trudne warunki. As Dmytro Janczuka i dwa błędy w ataku Fornala pozwoliły reprezentacji Ukrainy odjechać na trzy punkty, ale szybko zniwelowaliśmy dystans. Nie byliśmy jednak w stanie przełamać utrzymujących dobry rytm rywali. Wydawało się, że może nastąpić to w końcu przy stanie 20:20, gdy Artur Szalpuk wszedł na zagrywkę za Bołądzia i od razu popisał się asem. Niestety, w kolejnej akcji nie wykorzystaliśmy okazji do kontry, a po punktowym serwisie Janczuka to Ukraińcy odskoczyli na 23:21. Po czasie dla Nikoli Grbicia mieli piłkę w górze na setbola, ale Płotnicki został zablokowany. Gwiazdor Perugii zrehabilitował się jednak w kolejnej akcji, atakując z bardzo trudnej piłki w linię końcową. W następnej akcji Leon nadział się na ręce przeciwników i było po secie.
Ukraina nie zamierzała zwalniać tempa również po przerwie. Po długim fragmencie wyrównanej gry kluczowy, jak się okazało, moment tej parti rozpoczął się od kuriozalnego błędu Płotnickiego, który źle podrzucił piłkę do serwisu i w ogóle w nią nie trafił. Następnie dwa razy pomylił się świetnie dysponowany do tej pory Janczuk, a Leon dorzucił asa skrótem na byłym koledze klubowym i zrobiło się 13:10 dla Polski. Dobra gra naszego bloku pozwalała następnie kontrolować dystans. W końcówce szansę w miejsce Leona dostał Kamil Semeniuk i to on znalazł się w ataku z pierwszej strefy, dając nam prowadzenie 24:20. Wykorzystaliśmy już pierwszego setbola po błędzie w ataku Wasyla Tupczija.
W kolejnej partii poszliśmy za ciosem. Nadal znakomicie funkcjonował polski blok punktowy, zatrzymując Ukraińców raz za razem. Błyszczał w tym elemencie zwłaszcza Bołądź, który zanotował rzadki wyczyn - aż 5 bloków w jednym secie i to nie będąc środkowym. Nikola Grbić wykorzystał wysoką przewagę, by znowu dać szansę zmiennikom. Na boisku raz jeszcze za Leona pojawił się Semeniuk, a za Fornala wszedł Szalpuk i to właśnie on zakończył mecz, obijając z lewego ataku ręce Ukraińców. Bołądź, który po trzech setach miał na koncie 14 punktów (tyle samo co Leon), do bloków dołożył drugie tyle skutecznych ataków i został najlepiej punktującym graczem naszej kadry.
W sobotnim półfinale Polska zmierzy się ze Słowenią, która w środę pokonała Turcję. Spotkanie rozpocznie się o godzinie 9:00 polskiego czasu.
