Podsumowanie sezonu 2025/2026 w PlusLidze: PGE Projekt Warszawa
Marzenia był większe, ale trzecie miejsce w PlusLidze też jest sukcesem PGE Projektu Warszawa. Poza tym drużyna po raz pierwszy awansowała do finałów Ligi Mistrzów, dlatego sezon w wykonaniu warszawskiej drużyny trzeba uznać za udany.
Dwóch wcześniejszych sezonach PGE Projekt zajmował trzecie miejsce, ale przed rozgrywkami 2025/2026 w zespole zaszło kilka znaczących zmian. Przede wszystkim pożegnano trenera Piotra Grabana, odeszli też reprezentanci Polski: Bartłomiej Bołądź i Artur Szalpuk. Nowym szkoleniowcem został młody Fin Tommy Tiilikainen, który dotąd odnosił sukcesy w ojczyźnie, a także w Japonii i Korei. Do zespołu dołączyli dwaj doświadczeni gracze: Bartosz Bednorz i Karol Kłos.
Wysoko, ale bez rewelacji
Choć PGE Projekt od początku utrzymywał się w plusligowej czołówce, przez trzy kolejki będąc nawet liderem tabeli, to jego gra nie zachwycała; na pewno wśród decydentów oczekiwania były większe. W półfinale TAURON Pucharu Polski warszawianie łatwo przegrali z Asseco Resovią, a ich zmorą był Barkom Każany Lwów. W pierwszej rundzie ulegli mu 2:3, a w rewanżu 0:3. Poza tym drużyna z problemami wyszła z grupy Ligi Mistrzów.

Po drugiej przegranej z Barkomem (24 stycznia 2026 roku), trener Tiilikainen podał się do dymisji. - Mimo słabszych wyników w ostatnich tygodniach, nie dążyliśmy do zmiany na stanowisku trenera. Szanujemy jednak decyzję Tommiego i przyjęliśmy jego rezygnację. Dziękujemy za współpracę oraz wkład w rozwój drużyny. Życzymy powodzenia w dalszej karierze i w kolejnych sportowych wyzwaniach – napisał w oświadczeniu Piotr Gacek, wiceprezes zarządu i dyrektor sportowy PGE Projektu.
Nalepka dał radę
Władze klubu postawiły na Kamila Nalepkę, dotychczas asystenta Tiilikainena. Jeśli ktoś obawiał się, że niedoświadczony szkoleniowiec, dla którego była to pierwsza samodzielna praca, sobie nie poradzi, z pewnością był zaskoczony. PGE Projekt zmienił się jako drużyna: Nalepka postawił na młodego Bartosza Gomułkę w roli atakującego, zamiast chimerycznego Linusa Webera, a młody Polak z mevzu na mecz spisywał się lepiej i został jednym z liderów zespołu. Zespołu mimo wszystko bardzo silnego, bo przecież mającego w składzie Kevina Tillie’go, dwukrotnego mistrza olimpijskiego, błyskotliwego Bednorza, Jakuba Kochanowskiego, który jeśli tylko był zdrowy, pokazywał wielką klasę, czy też Damiana Wojtszka, podrywającego kolegów do walki.

Pierwszym osiągnięciem odrodzonego PGE Projektu był awans do półfinału Ligi Mistrzów, po wyeliminowaniu BOGDANKI LUK-u Lublin. Mistrz Polski zrewanżował się warszawianom w półfinale play-off PlusLigi, wygrywając dwa razy po 3:1. Ale w rywalizacji o trzecie miejsce podopieczni trenera Nalepki poradzili sobie z Asseco Resovią, zdobywając brązowy medal i zapewniając sobie udział w Lidze Mistrzów. Warto przypomnieć, że PGE Projekt musiał radzić sobie bez kontuzjowanego Bednorza. Pomógł zespołowi ściągnięty na zasadzie transferu medycznego Aleksander Śliwka, ale z dobrej strony zaprezentował się Bartosz Firszt, który po dobrych występach w play-offach, został dodatkowo powołany do reprezentacji Polski.
W finałach Ligi Mistrzów siatkarze ze stolicy przegrali z Sir Sicoma Monini Perugia (0:3) i 2:3 z Zaraatem Bankkart Ankara, ale nie można stwierdzić zawiedli. Trzeba jednak zaznaczyć, że musieli radzić sobie bez Bednorza i Śliwki.

Przyszłość w jasnych kolorach
W PGE Projekcie znów zapowiadają się zmiany, choć rewolucji nie będzie. Na razie z kluczowych graczy pożegnano Kochanowskiego i Webera, ale ponoć klub chce ściągnąć zawodników utytułowanych.
Powrót do listy

