Podsumowanie sezonu 2025/2026 w PlusLidze: Asseco Resovia Rzeszów
Przed sezonem Asseco Resovia Rzeszów znajdowała się w gronie faworytów do walki o najwyższe cele w PlusLidze. W sondzie jaką przeprowadziliśmy przed rozgrywkami zespól trenera Massimo Bottiego otrzymał najwięcej głosów (18), ale boisko wszystko zweryfikowało i drużyna z Podkarpacia zakończyła sezon na czwartym miejscu.
Przed startem w zespole z Rzeszowa doszło tradycyjnie już do sporych zmian. Oprócz trenera Massimo Bottiego pojawiło się ośmiu nowych graczy: Marcin Janusz, Artur Szalpuk, Karol Butryn, Erik Shoji, Yacine Louati, Mateusz Poręba, Danny Demyanenko i Wiktor Nowak. Zespół miał aż trzech libero. Zmiany te miały spowodować, że zespół sięgnie po medal. Tak się jednak nie stało.
- Nie zrealizowaliśmy żadnego celu, nie zdobyliśmy medalu. W przyszłym sezonie nie będziemy grali w Lidze Mistrzów. Ten klub jest budowany na takie cele, więc patrząc na to, nie spełniliśmy zadania. Co mogę więcej powiedzieć? To było 6-7 miesięcy ciężkiej pracy. Były lepsze momenty, były gorsze. Ta końcówka niestety gorsza. Ciężko jest mi być zadowolonym – mówił po ostatnim meczu o brąz Artur Szalpuk, przyjmujący Asseco Resovii.

Zespół z Rzeszowa przez rundę zasadniczą nie prezentował się najgorzej cały czas był w czołówce, kilka razy przytrafiły mu się wpadki, ale potrafiły dwukrotnie wygrać z BOGDANKĄ LUK Lublin, PGE Projektem Warszawa. W I rundzie play-off resoviacy w miarę gładko ograli Indykpol AZS Olsztyn, ale w półfinałowej konfrontacji z Aluronem CMC Wartą Zawiercie nie mieli już zbyt wiele do powiedzenia, choć swoje szanse mieli. Z kolei w rywalizacji o brąz z PGE Projektem zdołali wygrać tylko jedno spotkanie i to dość w szczęśliwych okolicznościach, bowiem przegrywali już 0-2 i 15:18 w III secie, a mimo to zdołali odwrócić losy meczu. W kolejnym już przed własną widownią spisali się poniżej oczekiwań.
- Gdy nadszedł ten czas, najważniejsze mecze, no to była ta nasza gorsza strona, którą i tak wcześniej byliśmy w stanie pokazywać. Chodzi mi o to, że cały sezon falowaliśmy, ale naprawdę mieliśmy dobre momenty i graliśmy bardzo fajnie. Mam wrażenie, że gdzieś tam w ostatnim czasie to wszystko zgubiliśmy. Zaprezentowaliśmy tę naszą dużo gorszą stronę – mówił Szalpuk, który był liderem zespołu i aż siedmiokrotnie nagradzany był statuetką MVP.

Czwarte miejsce Asseco Resovii na pewno jest sporym rozczarowaniem, a szczególnie jej postawa na finiszu sezonu nie tylko w PlusLidze, ale też w Lidze Mistrzów, gdzie poległa w ćwierćfinale po jednostronnych meczach z Ziraatem Ankara.
- Myślę, że może był jeden moment w tym sezonie, gdzie tak to wyglądało, a tak to naprawdę szarpana gra, nierówna z naszej strony przez cały sezon. No paradoksalnie to nie wiem, czy nie lepiej wyglądaliśmy na początku sezonu, niż na końcu – mówił Marcin Janusz, kapitan Asseco Resovii. - Jeśli chce się grać o medale przeciwko stabilnym drużynom, które poniżej jakiegoś poziomu nie schodzą, no to nie ma mowy o wygrywaniu grając tak szarpaną, nierówną siatkówkę. No i to się potwierdziło. Oczywiście byliśmy w stanie wygrać pojedyncze, ważne mecze w ćwierćfinale czy półfinale Pucharu Polski, no ale brakowało do końca takiej stabilności. Nawet nie na jakimś średnim poziomie, ale żeby ten poziom gry nie zjeżdżał aż tak bardzo – stwierdził rozgrywający zespołu z Rzeszowa.
Janusz po ostatnim meczu sezonu z PGE Projektem nie ukrywał rozczarowania. - Rozczarowany myślę, że każdy z nas jest. Oczywiście my trochę inaczej patrzyliśmy na nasz potencjał niż eksperci dookoła nas, jakby na pewno nie stawiając siebie w roli faworyta do złota. Wiem, że też takie były przewidywania, ale mogliśmy, mogliśmy zdecydowanie ten brązowy medal chociaż ugrać. Byliśmy w Final Four Pucharu Polski, w ćwierćfinale Ligi Mistrzów ale nie zrobiliśmy niczego tak naprawdę wyjątkowego. Też nie powiedziałbym, że ten sezon był jakiś katastrofalny, że gdzieś naprawdę potknęliśmy się przeciwko jakiemuś zespołowi, który był zdecydowanie od nas gorszy w tych najwyższych momentach. Jednak co z tego, skoro my gramy w siatkówkę, żeby właśnie kiedy mamy szansę coś zrobić, coś wyjątkowego to trzeba to wykorzystać i powtarzało się to wiele razy w tym sezonie, że tego nie robiliśmy po prostu. Jeśli byliśmy lepszym zespołem i faworytem w takich meczach to je wygrywaliśmy, kontrolowaliśmy spokojnie. Jeśli jednak trzeba było walczyć już w tych najważniejszych momentach z zespołami może trochę od nas lepszymi no to czegoś brakowało. Myślę, że to jest właśnie ta stabilizacja – stwierdził kapitan Asseco Resovii.

Tradycyjnie już w zespole z Rzeszowa dojdzie do kadrowych zmian łącznie z trenerem, choć tym razem aż tak dużo ich nie będzie, a trzon drużyny zostanie zachowany.

