Paweł Zatorski: Yacine Louati musi chyba siatkę zabrać ze sobą do domu jako szczęśliwy amulet
Asseco Resovia pokonała w pierwszym meczu ćwierćfinałowym play-off Indykpol AZS Olsztyn 3-0. Rywalizacja toczy się do dwóch wygranych. Drugi mecz rozegrany zostanie 4 kwietnia w Olsztynie o godzinie 14.45.
- Wynik może świadczyć, że było łatwo, ale my czujemy, że ta gra na boisku jest naprawdę mimo przewagi, szczególnie w dwóch pierwszych setach, dość wyrównana. Drużyna z Olsztyna w dużej mierze opiera swoją grę na bardzo trudnej zagrywce i to jest ryzyko, że w każdej chwili tak naprawdę któryś z zawodników może pójść w serię – mówił Paweł Zatorski, libero Asseco Resovii mając na myśli trzeci set. Gospodarze prowadzili 19:13, a rywale nie dość, że odrobili straty to jeszcze wyszli na minimalne prowadzenie 20:19. – To był wielki sygnał ostrzegawczy, że nawet z takiego wynik byli w stanie wrócić. Mogło zrobić się bardzo nerwowo. Pojawiło się też chwilowe rozstrojenia też po urazie Karlitzka. Tak to wyglądało, że zmierza już ku zakończeniu, a takie momenty są bardzo niebezpieczne, bo jak przeciwnik nagle złapie wiatr w żagle, odzyska tę wielopunktową stratę, no mogło się zrobić tutaj jeszcze ciężkie granie. Na szczęście kilka dobrych zagrań z naszej strony pozwoliło zamknąć ten mecz – stwierdził Zatorski, którego zespół od ww. stany 19:20 punktował już do końca.

MVP meczu wybrany został przyjmujący Asseco Resovii, Yacine Louati. Francuz zdobył 18 punktów z czego 6 to asy serwisowe, a 4 blokiem. - Śmialiśmy się z Yacinem, że chyba musi siatkę zabrać ze sobą do domu jako szczęśliwy amulet, bo bardzo mu pomagała. Na pewno mądrze zagraliśmy zagrywką, w wielu sytuacjach ją też poszanowaliśmy. Widać było, że Olsztynianie w tych momentach mieli też również swoje problemy, także widać, że współczesna siatkówka opiera się na tej zagrywce w dużej mierze – powiedział libero zespołu z Rzeszowa.
Resoviacy w niedzielę rano wyruszyli do Ankary na rewanżowy mecz ćwierćfinałowy Ligi Mistrzów z Ziraatem Bankkart. – Przed nami długa podróż i walka w Ankarze, gdzie mimo niekorzystnego wyniku w pierwszym meczu nie zamierzamy składać broni i powalczyć ile się da. Później powrót i od razu wyjazd do Olsztyna. Taki terminarz jest dla większości zespołów grających w europejskich pucharach. Musimy próbować się regenerować gdzie tylko można. Mam nadzieję, że w Turcji zaprezentujemy dobrą siatkówkę – stwierdził Zatorski.

Resoviacy po porażce u siebie w pierwszym meczu 0-3, chcąc myśleć o awansie do Final Four LM w rewanżu w Ankarze muszą wygrać 3-0 lub 3-1, a później jeszcze „złotego Seta” rozstrzygnąć na swoją korzyść. - Musimy zagrać dobrze, wytrzymać trudności, które w takim momencie sezonu zdarzają się wszystkim zespołom i wykorzystać szanse takie, jaką mieliśmy w drugim secie meczu z Ziraatem u siebie Może inaczej to spotkanie by wyglądało, gdybyśmy przepchnęli tę jedną partię i mocniej się nakręcili – zakończył libero Asseco Resovii.

