Nieoczekiwana zmiana ról w pierwszym meczu 9. kolejki. Były wiekie emocje!
Po dwóch setach przegranych do 15 chyba tylko najwięksi optymiści w Mogilnie mogli przypuszczać, że Sokół & Hagric może wygrać mecz ze znakomicie grającą ITA TOOLS Stalą Mielec. A jednak sytuacja na boisku odwróciła się, a tie-break był skróconą wersją całego spotkania. Minimalnie lepsze okazały się gospodynie, choć w końcówce straciły sześciopunktową przewagę.
1. set
Mecz z Mogilnie zaczął się zaskakująco, bo ITA TOOLS Stal, której kilka zawodniczek miało problemy ze zdrowiem, a ich występ stał pod znakiem zapytania, od razu osiągnęła wysoką przewagę. Trener Mateusz Grabda pierwszy czas wziął przy wyniku 1:6, lecz niewiele to pomogło, bo dwa kolejne punkty też zdobyły rywalki. Gospodynie im pomagały, robiąc wiele błędów, jak dotknięcie siatki, atak w aut czy też złe ustawienie. Ale dzięki skuteczności Wiktorii Kowalskiej Sokół & Hagric zdołał zbliżyć się na cztery punkty (5:9). Na więcej siatkarki z Mielca nie pozwoliły, mimo słabszej niż zwykle postawy ich liderki Aleksandry Kazały, która trzy razy źle przyjęła zagrywkę.
ITA TOOLS Stal miała jednak silne i równe skrzydła, a po drugiej stronie przeciwstawiała się im tylko Kowalska (7 pkt.). Nic dziwnego, że podopieczne trenera Miłosza Majki wygrały bardzo wysoko.
2. set
Zakończył się takim samym wynikiem jak pierwszy, ale był zupełnie inny. Przede wszystkim był wyrównany na początku, choć ITA TOOLS Stal zaczęła od prowadzenia 5:2. Cztery kolejne punkty zdobył jednak Sokół & Hagric – autorką szóstego była Kinga Stronias, kończąc swój pierwszy atak w meczu! Okazało się jednak, że było to pierwsze i ostatnie prowadzenie mogilnianek w tej partii.
Wynik rozjechał się od stanu 11:12, a dalszą część mielecka drużyna wygrała 13:4! Bączyńska, Kazała i Natasha Calkins były nie do zatrzymania przez rywalki. Trener Grabda robił zmiany, lecz nie przyniosły one efektów, a gdy jeszcze skuteczność straciła Kowalska, gra była bardzo jednostronna,
3. set
Pierwsze dwa punkty zdobyły siatkarki z Mogilna, dając nadzieję swoim kibicom na nawiązanie równej gry. I tak się stało, choć z punktu widzenia gospodyń niebezpiecznie zrobiło się, gdy po bloku na Paulinie Brzosce ITA TOOLS Stal prowadziła 9:6. Wtedy jednak przerwał grę trener Grabda, a jego podopieczne zaczęły odrabiać straty. Przede wszystkim poprawiły przyjęcie, a także defensywę. Zespół z Mielca wygrywał jeszcze 11:9, kiedy dwóch ataków nie skończyła Maria Tsitsigianni, jednak później to zawodniczki Sokoła & Hagric osiągnęły przewagę. Zacięły się w ataku Bączyńska (nie skończyła żadnego z sześć zbić) oraz Calkins. Trener Miłosz Majka tę pierwszą zastąpił Aleksandrą Adamczyk, a Kanadyjkę - Weroniką Sobiczewską. Niewiele to pomogło, bo waleczne gospodynie nie wypuściły szansy, wygrywając pewnie seta do 21.
4. set
Znów okazało się, że siatkówka jest nieprzewidywalna, bo po zdecydowanej przewadze ITA TOOLS Stali w dwóch pierwszych setach, w kolejnych wyglądało, jakby drużyny zamieniły się koszulkami. Pomogły zmiany dokonane przez trenera Sokoła & Hagric. Aleksandra Stachowicz, Sandra Świętoń i Brzoska odmieniły zespół. Mogilnianki zaczęły znakomicie bronić, podbijając niemal wszystko. A w kontrach skuteczne były Kowalska i Tsitsigianni, wspierane przez Świętoń, najniższą ze skrzydłowych. Efektem była wygrana do 15. i doprowadzenie do tie-breaku. W mieleckiej drużynie straciła skuteczność Calkins, a jej koleżanki nie radziły sobie na wysokich piłkach.
5. set
Oba zespoły dotychczas rozgrywały po dwa tie-breaki. Mielczanki oba wygrały, a mogilnianki oba przegrały. Ale już początek pokazał, że każda seria się kiedyś kończył. Rozpędzony Sokół & Hagric zaczął od prowadzenia 4:1 i grając tak jak w poprzednim secie pewnie utrzymywał, a nawet powiększył przewagę. Przy zmianie stron było 8:4, a w kolejnej akcji zablokowana została Bączyńska, po czym zastąpiła ją Aleksandra Adamczyk i też nadziała się na mogilniański blok (10:4).
Gdy wydawało się, że losy spotkania są rozstrzygnięte, siatkarki z Mogilna wystraszyły się chyba, że mogą wygrać i stanęły. ITA TOOLS Stal błyskawicznie odrobiła straty, doprowadzając do remisu 12:12, cztery ostatnie punkty zdobywając po błędach w ataku Tsitsigianni i Kowalskiej. Dopiero blok na Sobiczewskiej pozwolił przerwać fatalną serię. W końcówce rolę liderki znów wzięła na siebie Kowalska, zdobywając dwa ostatnie punkty i zapewniając Sokołowi & Hagric trzecie zwycięstwo w tym sezonie.
MVP spotkania została Karolina Pancewicz, libero drużyny z Mogilna.




