Mistrzynie Polski postawiły się potędze. Dwa sety pięknej walki, ale DevelopRes wraca ze Stambułu bez punktu
W pierwszym meczu ćwierćfinałowym Ligi Mistrzyń DevelopRes Rzeszów uległ na wyjeździe Eczacıbaşı Dynavit Stambuł 1:3. Liderki TAURON Ligi były bliskie doprowadzenia do tie-breaka, ale stolicę Turcji opuszczają ostatecznie bez żadnej zaliczki punktowej przed rewanżem.
Rzeszowianki bardzo dobrze weszły w spotkanie i zaskoczyły faworyzowane gospodynie. Już na samym początku objęły dwupunktowe prowadzenie, na które wróciły po ataku Laury Jansen na 15:13. Gdy w dwóch kolejnych akcjach najpierw pomyliła się Magdalena Stysiak, a chwilę później kontratak skończyła Taylor Bannister, było już 21:17. Niezwykle ważną akcję DevelopRes wygrał przy stanie 22:20, kiedy Katarzyna Wenerska uratowała mocno wgraną w siatkę piłkę i wystawiła ją precyzyjnie do amerykańskiej atakującej, która nie miała problemu ze skończeniem akcji z szóstej strefy. Seta atakiem ze środka zakończyła Nathalie Lemmens.
Porażka podrażniła siatkarki Eczacıbaşı Dynavit, które po zmianie stron od razu zdominowały grę i ich przewaga nie podlegała dyskusji aż do końca trzeciej partii. W drugim secie zaczęło się od 8:2 dla Turczynek, które później zdobyły jeszcze 6 punktów z rzędu od stanu 14:8 i ostatecznie wygrały do 12. Tylko trochę lepiej wyglądała kolejna odsłona, ale i tam gospodynie prowadziły od początku, a czteropunktowa seria od 12:10 w zasadzie rozstrzygnęła losy i skończyło się wynikiem 25:20.
Bardzo podobnie wyglądał zresztą przebieg czwartego seta, ale drużyna DevelopResu nie poddała się i mimo prowadzenia rywalek 16:11 w dwóch ustawieniach odrobiła całe straty, a w końcówce wyszła nawet na prowadzenie. Dużo dobrego wniosła do gry Julita Piasecka, która wsparła w ofensywie nieco osamotnioną wcześniej Bannister. Od stanu 23:22 zespół Jeleny Blagojević nie zdobył już niestety punktu, a w dwóch ostatnich akcjach Laura Heyrman została zablokowana na krótkiej z obejścia przez Ebrar Karakurt, która chwilę później skończyła piłkę przechodzącą po przyjęciu zagrywki Sinead Jack na drugą stronę. Tym samym w rewanżu (18 marca, 20:30) Rzeszowianki będą musiały wygrać przed własną publicznością 3:0 lub 3:1, by przedłużyć nadzieje na awans do Final Four i doprowadzić do Złotego Seta.



