Liga Narodów 2026. Bardzo dobry początek nowej reprezentacji Polski
Mecze Polski z Belgią zawsze są zacięte i wyrównane. Tak też było w Chinach, gdzie zaczęły się rozgrywki Ligi Narodów 2026. Nasza drużyna, mocno odmłodzona, pokazała charakter i duże umiejętności, wygrywając z niewygodnym przeciwnikiem. Świetnie zaprezentowały się młode siatkarki z TAURON Ligi.
Mecz Polski z Belgią w Ninjing zainaugurował rozgrywki Ligi Narodów w 2026 roku. Biało-czerwone to trzecia drużyna poprzedniej edycji, a nasze rywalki – 14. Ale trener Stefano Lavarini dopiero tworzy nowy zespół, bo w porównaniu z ubiegłym rokiem do Chin nie poleciały dwie liderki: Magdalena Stysiak i Agnieszka Korneluk. Za to wśród rywalek zmiany są kosmetyczne.
W reprezentacji Polski zobaczyliśmy trzy debiutantki: Julię Szczurowską, Oliwię Sieradzką oraz młode środkowe Natalię Kecher i Maję Koput, odkrycie ostatniego sezonu TAURON Ligi. Wszystkie spisały się bardzo dobrze, a obie atakujące - świetnie. Szczurowska, występująca w lidze tureckiej przez trzy i pół seta była liderką zespołu, a Sieradzka – wicemistrzyni Polski – dawała znakomite zmiany.
Trudniejsze było zastąpienie Korneluk, najlepszej środkowej poprzedniej edycji Ligi Narodów. Bardzo dobrze spisywała się Anna Obiała z ŁKS-u Commercecon, a Kecher i Koput zmieniały Magdalenę Jurczyk. Koput zaczęła w wyjściowym składzie tie-breaka, bo jej poprzedniczki grały bez punktowego bloku.
Polki zaczęły mecz bardzo dobrze, bo od prowadzenia 4:0. Cieszyły się nim krótko (6:6), później przegrywały po blokach Nathalie Lemmens, byłej już środkowej KS DevelopResu, lecz w końcówce Szczurowska, Monika Lampkowska i ich koleżanki zatrzymały Britt Herbots i pewnie wygrały.
Drugo set rozstrzygnął się w końcówce. Wcześniej prowadzenie się zmieniało, jednak Biało-czerwone w decydujących momentach Belgia uzyskała przewagę, m.in. za sprawą zagrywek Herbots. Mogła się jednak podobać gra Polek w obronie, ale rywalki miały w składzie dwie bardzo skuteczne skrzydłowe: Herbots i Pauline Martin.
Za to w trzecim secie polska drużyna miała dużo szczęścia, bo w końcówce było 20:18 dla Belgii, ale wtedy nasze siatkarki pokazały klasę w obronie, a Szczurowska wykorzystała okazję do kontrataków. Przy wyniku 23:23 piłka poszła do Herbots, a ta uderzyła w aut. W kolejnej akcji znów atakowała liderka belgijskiej drużyny, ale debiutująca w Lidze Narodów Kecher schowała ręce w bloku i piłką wyleciała poza boisko.
Ale mecze Polski z Belgią zawsze są emocjonujące. W ubiegłorocznych mistrzostwach świata nasza drużyna wygrała po tie-breaku. Teraz też zwycięzcę wyłonił dopiero piąty set, bowiem w czwartym Polska miała kłopoty, a Herbots i jej koleżanki były bardzo skuteczne, zarówno w ataku, jak i w obronie.
W decydującej partii trener Lavarini odważnie postawił na Koput, a parę przyjmujących tworzyły Julita Piasecka i Martyna Łukasik, a po odpoczynku wróciła Szczurowska. I to jej zagrywki – a konkretnie dwa asy - pozwoliły w środkowej fazie uzyskać przewagę (7:4). Rywalki goniły, zmniejszając straty do punktu, ale ostatnią akcję skończyła Łukasik, dzięki czemu Polska zaczęła Ligę Narodów od zwycięstwa. – Jestem szczęśliwy, że moje siatkarki nie zwiesiły głów po słabszych chwilach i potrafiły znaleźć rozwiązania w trudnych momentach – komentował trener Lavarini.

W czwartek o godz. 9 Polska zagra z Czechami.
Polska – Belgia 3:2 (25:20, 22:25, 25:23, 18:25, 15:13)
Polska: Wenerska 1, Lampkowska 15, Jurczyk 3, Szczurowska 25, Łukasik 13, Obiała 12, Szczygłowska (libero) oraz Sieradzka 8, Grabka, Łysiak, Piasecka 8, Kecher 1, Koput 1
Powrót do listy


