Jurij Gładyr: ćwierćfinały z ZAKSĄ nas zahartowały
Siatkarze Aluronu CMC Warty Zawiercie pokonali w półfinałowej rywalizacji Asseco Resovię Rzeszów 2-0, nie tracąc w żadnym z meczów choćby seta. W tym sezonie oba zespoły wliczając konfrontacje w Lidze Mistrzów i TAURON Pucharze Polski spotkali się grały ze sobą siedem razy.
PLUSLIGA.PL: Analizując oba półfinałowe spotkania wydaje się, że trudniej grało się wam przed własną widownią w Sosnowcu?
Jurij Gładyr (środkowy Aluron CMC Warty Zawiercie): Wydaje mi się, że ten pierwszy mecz był bardziej zacięty i w każdym secie decydowały końcówki, które padały naszym łupem. W Rzeszowie wydaje mi się, że wszystko było pod naszą kontrolą oprócz tego zrywu rywali w trzecim secie. Wtedy chyba na zagrywce Butryna trochę nadrobili te straty, ale i tak te ostatnie dwie piłki były po naszej stronie i to my cieszymy się z awansu do finału.
PLUSLIGA.PL: Wydaje się, że zagrywka i cierpliwość w grze była kluczem do sukcesu w meczu w Rzeszowie?
Tak uważam. Przed tą rywalizacją skupialiśmy się na prostych rzeczach, żeby cały czas mieć wszystko pod kontrolą i nie wymyślać jakichś cudów na kiju. Chcieliśmy po prostu te proste elementy siatkarskie doprowadzić do perfekcji. Poniekąd nam to się udało, bo perfekcji oczywiście nie ma, ale do niej każdy z nas dąży. Wydaje mi się, że przez cały przebieg spotkania mieliśmy kontrolę w tych wszystkich elementach, które zadecydowały o tym, że wyniki w tych setach były takie, a nie inne.
PLUSLIGA.PL: Na drodze do finału wydaje się, że najtrudniejsza przeszkodą to był mimo wszystko ten ćwierćfinał z ZAKSĄ, gdzie sporo się działo...
Nie tylko się tak wydaje, bo w rzeczywistości też było. Komuś może się wydawać, że ZAKSA, ósmy zespół, nawiązał z nami taką walkę, ale tutaj gdzie gramy z Asseco Resovią to będzie poprzeczka zawieszona wyżej. Tak naprawdę muszę jednak przyznać, że z mojej perspektywy i opierając się o moje doświadczenia, to te mecze ćwierćfinałowe były najcięższe w mojej przygodzie siatkarskiej. Chłopaki z Kędzierzyna postawili nam niesamowicie ciężkie warunki. Wydaje mi się, że to nas zahartowało jako zespół. Już na tej fazie mieliśmy pod górkę, mieliśmy taką presję, którą musieliśmy przetrzymać i przebrnąć przez to wszystko. W takich momentach zespół się hartuje. Dlatego też było widać po nas, że w tych meczach półfinałowych już były więcej spokojnego grania po naszej stronie. Przeciwnik może tak nie przycisnął jak kędzierzynianie, ale to rzeczywiście wszystko zależy od nas i od naszej gry. Zawsze się mówi, że grasz tak, jak przeciwnik pozwala. Te ćwierćfinały to było coś pięknego i uważam, że zasłużenie awansujemy do tego finału, bo byliśmy w tej półfinałowej rywalizacji zespołem lepszym i bardziej kompletnym.
PLUSLIGA.PL: To, że wyszliście z takiej dużej opresji w tym ćwierćfinale, pomogło się zespołowi jeszcze bardziej się scalić. Czy w finale wasza gra będzie jeszcze lepsza?
Całkowicie nie nastawiamy się na to, że w finale mistrzostw Polski może być łatwo. Nawet nie ma takich myśli, bo wiadomo, że to będą mecze na nerwach „na noże” i trzeba będzie zachować spokój. Kto zachowa go więcej i pokaże więcej jakości, ten podniesie ten puchar do góry.
PLUSLIGA.PL: Tak już żartobliwie mówiąc nie mieliście dość już tych meczów z Asseco Resovią, bo zagraliście ich siedem...
Było tego grania z rzeszowianami sporo. Może przez to, że bardzo dobrze znaliśmy ich, to dobrze przygotowaliśmy się pod ten zespół. To było widać w tych dwóch meczach.
PLUSLIGA.PL: Po tym ostatnim maratonie grania będzie teraz chwila do spokojnego treningu przed finałowymi meczami?
Zgadza się. Bardzo się cieszymy z tego powodu, aczkolwiek jesteśmy przygotowani na to granie co trzy dni. Jednak przed tak ważnymi meczami, jakimi są Mistrzostwa Polski, ten tydzień jest niezbędny, żeby troszeczkę zresetować głowę o odpocząć. Już od przyszłego tygodnia wracamy na halę i będziemy się stricte przygotowywać pod przeciwnika, którego dostaniemy w finale.
PLUSLIGA.PL: Mieliście swojego faworyta w drugiej parze półfinałowej z którym chcielibyście zagrać o złoty medal?
Nie ma żadnego znaczenia, z kim się zagra o złoty medal jeżeli chcesz wygrać mistrzostwo Polski. Słaby przeciwnik wiadomo, że do finału się nie dostaje. Dlatego teraz odpoczywamy, reset głowy i wracamy na finał. Tak naprawdę to skupiamy się jednak na sobie, żebyśmy to my byli przygotowani i wydaje mi się, że jesteśmy na to, żeby zagrać fajne spotkania w tych finałach.

