Bartłomiej Lemański: Stać nas na jeszcze więcej i wiem, że pokażemy to w finale
Polscy siatkarze bez straty seta wygrali półfinałowe spotkanie ze Słowenią i w sobotę w Mediolanie powalczą o obronę tytułu mistrza Europy, a także o awans na igrzyska olimpijskie w Los Angeles. - Jestem bardzo zadowolony, ale nie chciałbym, żeby te emocje stłumiły moje skupienie na finał – powiedział środkowy Biało-Czerwonych, Bartłomiej Lemański.
TAURON Liga: W meczu ze Słoweńcami zrealizowaliście w pełni założenia taktyczne, o czym świadczy chociażby dużo bloków punktowych z pana strony?
Bartłomiej Lemański (środkowy reprezentacji Polski i PGE Projektu Warszawa): Myślę, że byliśmy bardzo dobrze przygotowani taktycznie na ten mecz i bardzo dużo rzeczy się sprawdzało. Dobrze czytaliśmy grę przeciwnika, co też skutkowało tym, że Słoweńcy też musieli tam rotować tym składem i swoim rozgrywającym pod koniec spotkania. Myślę więc, że zdecydowanie taktyka nasza się sprawdziła.
TAURON Liga: To był taki pokaz siły z waszej strony, nawet ten trzeci set, w którym początkowa Słowenia miała przewagę, ale bardzo szybko odrobiliście straty i przejęliście inicjatywę?
Tak, ale uważam, że stać nas na jeszcze więcej i wiem, że jutro to pokażemy. Jesteśmy takim zespołem, że nawet jak przegrywamy kilkoma punktami, to wiemy, że to nie jest koniec seta, tylko staramy się nakręcić swoją dobrą grą i pokazać przeciwnikom, że oni tej przewagi długo nie utrzymają. Jestem bardzo szczęśliwy z awansu do finału, ale nie chciałbym, żeby te emocje stłumiły moje skupienie na jutrzejszym meczu.
TAURON Liga: Przed półfinałem ze Słowenią odczuwał pan stres związany ze stawką tego spotkania i rolą faworyta?
Nie chcę mówić za kolegów, czy się stresowali, czy nie.
Natomiast ja zawsze odczuwam w jakiejś formie stres, mniejszy lub większy i wydaje mi się, że każdy go odczuwa. Nawet jeśli ktoś pograł 20 lat w kadrze i wszystko wygrywał, grał w różnych rzeczach, w jakimś stopniu zawsze będzie to odczuwał. Ja też odczuwałem, ale nauczyłem się sobie z tym radzić i nauczyłem się, że stres jest częścią sportu na co dzień, więc tego się nie uniknie.

TAURON Liga: Polscy kibice też dopisali w Mediolanie i mieliście w hali przewagę także pod tym względem. Dało się to odczuć?
Tak. Ja też byłem bardzo, może nie tyle zdziwiony, co zadowolony, że tak dużo polskich kibiców było na trybunach. Ta hala w Mediolanie jest wielka i myślałem, że nawet przyjedzie z Polski kilkaset osób, to faktycznie nie będzie tego widać. Ale naprawdę było bardzo dużo polskich kibiców i było słychać ten doping, więc super. Jestem zawsze zadowolony i pod wielkim wrażeniem polskich kibiców, bo oni czasami nawet na koniec świata jeżdżą za nami.
TAURON Liga: Na trybunach nie brakowało też pana bliskich?
Moja narzeczona przyjechała razem z koleżanką.
TAURON Liga: W sobotnim finale stawką będzie nie tylko mistrzowski tytuł, ale też już awans na igrzyska olimpijskie w Los Angeles. Co może być kluczowe w takim meczu?
Myślę, że nasza gra. Nawet nie muszę o tym mówić, że musimy zobaczyć, kto będzie naszym przeciwnikiem, no bo my i tak zawsze skupiamy się w dużej mierze na swojej grze. Jeśli my pokażemy, na co nas stać w każdym elemencie, to dla mnie nie ma znaczenia, z kim gramy. Zmienia się tylko to, kogo będziemy oglądali na odprawie wideo i tylko tyle.
TAURON Liga: Na mistrzostwach Europy pokazujecie, że jesteście dobrze przygotowani do tego turnieju, a nie jest przecież łatwo utrzymać wysoki poziom gry przez cały sezon kadrowy?
Trener Grbić ma taką filozofię, żeby nastawiać nas na to, że zawsze będzie ciężko i zawsze będziemy zmęczeni, więc może właśnie coś w tym jest i najlepiej gdyby trener odpowiedział na to pytanie.

