Angelika Gajer: Mamy coś do udowodnienia
Łódzkie Wiewióry nie powalczą o medale w fazie play-off TAURON Ligi. Drużyna Adriana Chylińskiego uległa zespołowi BKS BOSTIK ZGO Bielsko-Biała w obu spotkaniach ćwierćfinałowych. Drugi mecz skomentowała rozgrywająca łódzkiej ekipy – Angelika Gajer.
Jak z perspektywy zawodniczki odniesiesz się do kontrowersyjnej decyzji sędziego i braku challenge’u w ostatniej akcji meczu?
Z perspektywy zawodnika czy trenerów nigdy nie są to przyjemne sytuacje. Jeżeli my nie mamy jak tego sprawdzić, a po to sędziowie mają challenge, mogą go wziąć na siebie. Szczególnie w sytuacjach, gdzie już jest końcówka, gra jest punkt za punkt i naprawdę jest sporo nerwów oraz emocji. Myślę, że w tych momentach sędziowie nawet nie powinni się zastanawiać, tylko sprawdzać na własną rękę. Niestety nie zrobili tego i ciężko mi powiedzieć, dlaczego. Co im szkodziło tak naprawdę? Jest to trudne dla nas, bo walczyłyśmy przez cały mecz, szczególnie w tym trzecim secie. Akcje były niesamowite, granie na przewagi, więc w takich sytuacjach sędziowie nie powinni się w ogóle zastanawiać i brać to na siebie.
Popełniłyście dużo błędów. Nie zabrakło wam koncentracji w tym pojedynku?
Koncentracji nam nie brakowało. Byłyśmy bardzo skupione podczas tych meczów z BKS-em i bardzo nam zależało, żeby doprowadzić do tego trzeciego meczu.
Co było przyczyną niedokładnych zagrań i jak bardzo wpłynęły one na końcowy wynik?
Może emocje wzięły górę albo stres, bo dla wielu dziewczyn to była pierwsza okazja, żeby grać w meczu, gdzie stawką jest półfinał fazy play-off. Gdzieś te emocje i zachowanie chłodnej głowy w końcówkach na to wszystko wpłynęły. W każdym secie miałyśmy swoje szanse, dwu-, trzypunktowe przewagi, które w pewnym momencie zaprzepaszczałyśmy. Dobra zagrywka przeciwnika, jakiś nasz błąd i traciłyśmy inicjatywę. W ostatnim secie doszło do gry na przewagi, gdzie niestety to zespół z Bielska zachował chłodną głowę.
Nie mieliśmy okazji widzieć cię na parkiecie przez większość trzeciego seta. Skąd wzięła się taka decyzja trenera?
Szukaliśmy jak najlepszego rozwiązania, żeby jeszcze powalczyć w meczu. Wiktoria (Kowalczyk) dostała swoją szansę i bardzo fajnie ją wykorzystała. Szkoda, że nie udało się wygrać tego seta, ale w takim momencie, gdzie przegrywamy 0:2, musimy próbować każdej opcji, żeby wygrać mecz. Może akurat takie rozwiązanie sprawiło niespodziankę. Niestety nie tym razem, choć było bardzo blisko.
Przegrana z BKS-em BOSTIK ZGO Bielsko-Białą nie oznacza dla was końca sezonu. Przed wami jeszcze mecze o zajęcie jak najwyższego miejsca. Czy traktujecie te mecze jak małe finały, czy to już czas na wprowadzanie rozwiązań na przyszły sezon?
Nadal jesteśmy w grze, walczymy o piąte miejsce, które premiowane jest grą w Europie. Jest to bardzo ważna sprawa też dla klubu, żeby występować w tych europejskich pucharach, dlatego zrobimy wszystko, żeby osiągnąć cel. Walczymy do końca. Chciałyśmy być w najlepszej czwórce, niestety nie udało się, ale nadal mamy coś do ugrania i przede wszystkim mamy coś do udowodnienia.
Rozmawiał Mateusz Peczka



