Artur Szalpuk: Czujemy się na tyle mocni, że cel jest tylko jeden
Polscy siatkarze w piątek mieli dzień wolny od zmagań w mistrzostwach Europy, ale jak zwykle na takim turnieju, nie mogło zabraknąć treningu i przygotowań do kolejnego spotkania, którym będzie sobotni mecz z Izraelem (o godz. 16.00 czasu polskiego). - Przyjechaliśmy tu grać, więc fajnie, że za niedługo czeka nas kolejny mecz i że ten turniej idzie do przodu – mówi przyjmujący Artur Szalpuk.
Biało-Czerwoni trening w bocznej sali Areny 8888 w Sofii odbyli w piątek już o godz. 10.00, ale dla Artura Szalpuka, na co dzień przyjmującego Asseco Resovii, nie była to żadna nowość, bo w minionym sezonie treningi właśnie od tej porze (często jeszcze łączone z siłownią), mieli siatkarze klubu z Rzeszowa.
- Na pewno trenowanie w hali w tej porze rzadko się zdarza, ale ja tak trenowałem w klubie, mi to odpowiada i lubię tak pracować – mówi Artur Szalpuk, który jako jedyny z obecnej kadry Biało-Czerwonych miał już okazję wystąpić na poprzednich mistrzostwach Europy rozgrywanych w hali w Sofii w 2015 r., pod wodzą trenera Stephane’a Antigi. Wtedy jednak Polacy niespodziewanie pożegnali się z turniejem na etapie ćwierćfinału ulegając Słowenii, a Szalpuk miał wówczas zaledwie 20 lat. Jak z perspektywy czasu wspomina tamten turniej i czasy, w których Polacy nie zawsze przywozili medale z każdej imprezy, jak ma to miejsce od 2022 roku, kiedy trenerem zespołu jest Nikola Grbić?
- Śmieję do Maksa Graniecznego, że on to nie wie jak to jest przegrywać, a kiedyś było tak, że wracaliśmy z imprez, nie tylko z mistrzostw Europy, ale z różnych innych, jednak bez medali. Z kolei każdy medal był wtedy świętowany bardzo hucznie, nie tak jak np. zeszłoroczny brązowy na mistrzostwach świata, więc to były inne czasy. Mało pamiętam z turnieju w Bułgarii z 2015 r. oprócz tego, że rozgrywaliśmy go wtedy po Pucharze Świata i że to było duże rozczarowanie. Pamiętam, że przegraliśmy w Sofii ze Słowenią i właściwie mam tylko takie przebłyski z tych mistrzostw. Na pewno mieliśmy wtedy ten sam hotel – mówi Szalpuk i dodaje.
- Teraz pod względem wieku jestem chyba trzeci najstarszy w tej obecnej kadrze, ale ja się cały czas czuję młody i wierzę w to, że jeszcze wiele lat grania przede mną. Teraz jestem mniej więcej w takim wieku, jak wtedy byli Piter [Piotr Nowakowski], Kubi [Michał Kubiak], czy Fabian [Drzyzga – przyp. red.], a ja dopiero wchodziłem do kadry. Byłem w kadrze w czasach, gdy jak zdobylibyśmy brązowy medal, to było huczne świętowane, a teraz wiadomo, że czujemy się na tyle mocni, że cel jest tylko jeden. Jest nim złoto mistrzostw Europy i kwalifikacja do igrzysk w Los Angeles.

Jak polscy siatkarze spędzają w Sofii wolny czas?
- Pogoda dopisuje, choć może jest nawet trochę za ciepło, ale nie ma co narzekać. Mamy park, po którym można pospacerować, a głównie to odpoczywamy, mamy zabiegi i spotykamy się na różnych grach wspólnie na świeżym powietrzu, przede wszystkim planszowych jak Avalon. Czasem w trakcie gry potrafi być głośno i agresywnie, ale zawsze tłumaczymy sobie, że to jest tylko w grze. Myślę, że to wszystko scala drużynę i potem po takiej grze wszyscy przebijają piątki i się wspólnie śmieją – mówi Szalpuk, który podobnie jak na ubiegłorocznych MŚ na Filipinach ma też ze sobą książkę i krzyżówki.
- Krzyżówki rozwiązujemy z Olkiem Śliwką, z którym jestem w pokoju, ale nie tak namiętnie jak z Bartkiem Kurkiem rok temu. Co do książek, to zabrałem ze sobą jedną, którą już przeczytałem trzy razy i to jest książka Jay’a Shetty o tym jak zostać mnichem [tytuł „Zacznij myśleć jak mnich” – przyp. red.]. To jest też książka trochę o samorozwoju, o tym, żeby trzymać się na ziemi i nie bujać gdzieś w obłokach. Są tam takie rzeczy, które można wyciągnąć dla siebie i w swoim życiu podążać za pewnymi zasadami – opisuje Szalpuk, który jest wciąż fanem zbierania kart kolekcjonerskich.
- To jest trochę hobby i taka odskocznia od siatkówki, żeby ciągle nie zapętlać się w myśleniu o siatkówce, bo mi osobiście by to nie pomagało. Niektórzy kolekcjonują zegarki, niektórzy lubią samochody, a ja lubię kolekcjonować karty. Mamy też w zespole dwóch pasjonatów łowienia ryb. Każdy z nas ma jakieś swoje hobby – kończy Artur Szalpuk.


