Autor:RM
  30.03.2020 godz. 11:24  |   1

Lorenzo Micelli: ludzie zachowują się tak, jak gdyby nic się nie działo


LIGA SIATKÓWKI KOBIET: Jak się pan miewa w czasach pandemii koronawirusa? Czy pan i pana rodzina jesteście zdrowi i bezpieczni?

LORENZO MICELLI (trener francuskiego Volero Le Cannet, były szkoleniowiec Developresu SkyRes Rzeszów i Atomu Trefla Sopot): Tak, jesteśmy w rozłące, ale póki co wszystko jest w porządku. Moja małżonka wraz z dziećmi są w naszym domu w małej miejscowości niedaleko Monzy. Są tam bezpieczni. Akurat w tej miejscowości sytuacja jest dużo spokojniejsza niż w Mediolanie czy w Bergamo, gdzie jest wręcz tragicznie. Żona na co dzień pracuje w Bergamo, ale kiedy sytuacja tam stawała się coraz groźniejsza, przestała jeździć do pracy. Bergamo było szczególnie narażone na rozprzestrzenianie się koronowirusa, ponieważ lotnisko jest tam praktycznie w mieście, a nie kilkanaście kilometrów poza miastem. Przez miasto Bergamo na co dzień przewijało się więc bardzo wielu podróżnych. Moja żona odbyła już jednak ponad dwutygodniową kwarantannę, czuje się cały czas dobrze, więc mamy nadzieję, że nic jej nie grozi. Dzieci także nie wychodzą z domu, bo szkoły są zamknięte i praktycznie wszystko we Włoszech stanęło w miejscu. Żona wraz z dziećmi siedzą spokojnie w domu, a ja czekam na rozwój wydarzeń we Francji, gdzie na razie zawieszono rozgrywki, a sytuacja z koronawirusem staje się z dnia na dzień coraz groźniejsza. Chociażby z tego względu nie rozważaliśmy na razie przyjazdu mojej rodziny do Francji, bo małżonka z dziećmi są już o te kilka tygodni przede mną jeśli chodzi o sytuację z koronawirusem. We Francji epidemia jest jeszcze na wczesnym etapie i tutaj dopiero będzie coraz gorzej. Obawiam się, że te przerażające liczby, które są teraz podawane w kontekście Włoch, będą za niedługo podobne i we Francji i w Niemczech.

- Czy w pana rodzinnym mieście – Urbino, sytuacja jest dużo lepsza niż na północy Włoch?

- Zagrożenie zarażeniem się koronawirusem jest teraz praktycznie wszędzie. Moi bliscy w Urbino też teraz siedzą w domach i uważają na siebie. W tej całej niebezpiecznej sytuacji największym zagrożeniem jest to, żeby członkowie rodziny nie pochorowali się w jednym momencie, bo już teraz są problemy z wolnymi miejscami w szpitalach i wiadomo, że nie wszystkich ludzi uda się wyleczyć.

- Na jakim etapie koronawirus zatrzymał pana francuski zespół – Volero Le Cannet?

- Nie zdołaliśmy jeszcze zakończyć fazy zasadniczej rozgrywek. Nie udało nam się rozegrać turnieju finałowego o Puchar Francji. Przez chwilę wydawało się, że rozegramy półfinałowe pojedynki w Pucharze CEV z grupą Azoty Chemikiem Police, ale europejskie puchary też zostały wstrzymane. Nie ulega wątpliwości, że sytuacja z koronawirusem i wszelkie środki ostrożności są teraz najważniejsze. Sport schodzi na dalszy plan. Nie da się jednak ukryć, ż moja drużyna od początku tego roku grała coraz lepiej, złapała bardzo dobry rytm meczowy i była na fali. Dwukrotnie pokonaliśmy lidera francuskich rozgrywek – Miluzę. W tym momencie to nie ma jednak żadnego znaczenia, ponieważ w takich sytuacjach, jak ta z koronawirusem, na pierwszym miejscu jest życie i zdrowie ludzi, a nie sport.

- Skoro we Francji nie zakończono nawet rundy zasadniczej, to pewnie odbędą się starania, żeby wznowić rozgrywki, o ile sytuacja na to pozwoli?

- Takie są założenia, ale na razie trudno cokolwiek przewidzieć. Mówi się o tym, że liga zostanie wznowiona w czerwcu. Wszystko zależy jednak od rozwoju sytuacji z koronawirusem. Jeśli tylko będzie wystarczająco bezpiecznie do gry, to rozgrywki zostaną wznowione. Teraz nie ma już kolizji z Ligą Narodów, bo ta impreza została przesunięta na okres po olimpiadzie. Natomiast pozostałe rozgrywki międzynarodowe dla niżej sklasyfikowanych drużyn, w których gra chociażby prowadzona przeze mnie od tego sezonu reprezentacja Estonii, będą mogły zostać rozegrane w tym czasie, kiedy będzie trwał turniej olimpijski. Potem będą nas jeszcze czekały kwalifikacje do przyszłorocznych mistrzostw Europy. Kalendarz wszystkich imprez sportowych ulegnie sporym zmianom. Jeszcze nie tak dawno planowałem rozpoczęcie pracy z kadrą Estonii, gdzie pierwsze zgrupowanie miało się zaczynać 5 maja. Teraz ten termin został już przesunięty na połowę czerwca. Każdy zespół będzie borykał się w tym roku ze zmianą terminów i znacznym skróceniem przygotowań do danego turnieju. Nie możemy jednak z tym nic zrobić. Zresztą w tym momencie można snuć wiele planów i tworzyć jakieś projekty na przyszłość, a tak naprawdę już samo wznowienie rozgrywek i możliwość gry będzie w tej całej sytuacji sporym sukcesem. Dlatego we Francji bardzo zależy nam na tym, żeby jeszcze wrócić na boisko w tym sezonie i nadać jakiś sens tegorocznym rozgrywkom. Od strony psychologicznej ważne jest też to, żeby udowodnić, że koronawirus zdezorganizował nasze życie i pracę, ale tylko na jakiś czas, a nie na dłuższy okres. Jeśli miałoby się okazać, że siatkarki i siatkarze będą wyłączeni nie tylko z gry, ale nawet z treningów na ponad dwa miesiące, to wszystko przełoży się później na jakość gry. To się też później odbije na poziomie gry poszczególnych reprezentacji.

- Pan drużyna jest aktualnie wyłączona z możliwości odbywania wspólnych treningów?

- Nie możemy się wspólnie spotykać i trenować. To jest teraz absolutnie zabronione. Można tylko w pojedynkę uprawiać jakiś sport w pobliżu swojego miejsca zamieszkania, ale z tego co słyszałem, w najbliższych dniach również ta opcja zostanie zakazana, ponieważ do tej pory Francuzi, przynajmniej w okolicach Lazurowego Wybrzeża, dość lekceważąco podchodzili do kwestii zagrożenia zarażeniem się koronawirusem. Osobiście bardzo lubię biegać, ale wstrzymałem się z tym, bo widziałem zbyt dużo ludzi zachowujących się tak, jak gdyby nic się nie działo i uznałem to za niebezpieczne. Ograniczam się więc do ćwiczeń w domu – już nawet nie dlatego, żeby być w dobrej kondycji fizycznej, tylko po to, żeby ogóle coś robić.

- Czy kluby francuskie nie boją się o swoją przyszłość – jeśli chodzi o kwestie finansowe?

- Nie da się ukryć, że koronawirus wpłynie negatywnie na budżety klubów, zresztą to się przeniesie negatywnie na wszystkie dziedziny działalności. Sytuacja finansowa ulegnie na pewno zmianom. Inwestycje w siatkówce i ogólnie w całym sporcie będą na dużo mniejszym poziomie. Ubędzie sponsorów i trzeba się z tym liczyć. To normalne, że przy takim kryzysie trzeba najpierw odbudować zdrowie, a potem sytuację finansową firm i dopiero w dalszej kolejności myśleć o inwestycjach czy sponsoringu.

- Ma pan ważny kontrakt również na przyszły sezon ligowy?

- Teoretycznie tak, ale wiadomo jaka jest teraz sytuacja i wszystko może się jeszcze zmienić. Nie wiem jak będą wyglądały finanse klubu, jaką drużynę uda nam się zbudować, jakie będą cele itd. Jeśli tylko będzie perspektywa na to, żeby klub walczył o duże cele, to zostanę.

- Do momentu wstrzymania rozgrywek z uwagi na pandemię koronawirusa – podobało się panu we Francji? Udało się panu zbudować w Le Cannet mocny zespół?

- Tak, jak najbardziej. Nie dość, że mogę na co dzień mieszkać w cudownym miejscu, to przede wszystkim warunki do pracy są tutaj bardzo dobre. Drużyna jest ciekawa; jest w niej wiele młodych zawodniczek, które w trakcie rozgrywek zrobiły duży postęp. Na początku mieliśmy problemy, żeby się poznać i zgrać, ponieważ w zespole występuje aż 10 zagranicznych zawodniczek. We Francji jest tylko obowiązek, aby na boisku grała przynajmniej jedna Francuzka, więc ta mieszanka kultur i przyzwyczajeń różnych krajów jest tam mocno odczuwalna. Pod względem mentalnym – nie jest łatwo to wszystko opanować i dobrze poukładać. Drugą przeszkodą, jaką mieliśmy, to bardzo późny początek przygotowań, bo w okresie letnim w Le Cannet nie ma wolnych miejsc jeśli chodzi o mieszkania i hotele. W okresie Świąt Bożego Narodzenia nadrobiliśmy jednak zaległości treningowe i tak jak wspomniałem, od początku 2020 roku graliśmy coraz lepiej.

- Jak zapatrywał się pan na konfrontację z Grupą Azoty Chemikiem Police w półfinale Pucharu CEV? Dla pana drużyny, to miało być przede wszystkim zbieranie doświadczeń, czy też nastawialiście się na sprawienie niespodzianki?

- Uważam, że stać by nas było na równorzędną walkę z policzankami. Oglądałem ich mecze z Developresem SkyRes – czy to w lidze czy w finale Pucharu Polski. Nie powiem, że mój zespół byłby zwycięski w tej rywalizacji, ale moim zdaniem mielibyśmy szansę na wywalczenie awansu, a na pewno na zaciętą walkę. Myślę jednak, że w obecnej sytuacji europejskie puchary nie zostaną już wznowione w tym sezonie. Celem będzie próba dokończenia rozgrywek krajowych, a i to nie będzie wcale łatwe. Jest takie zagrożenie, że za miesiąc będzie już oficjalna decyzja o odwołaniu wszelkich rozgrywek ligowych w tym sezonie, przynajmniej we Francji.

- Skoro oglądał pan finał Pucharu Polski, to czego w Pana ocenie zabrakło Developresowi SkyRes, żeby sięgnąć po to trofeum?

- Nie wypada mi się wypowiadać o pewnych kwestiach, zwłaszcza, że w dużym wymiarze zbudowałam tą drużynę i sprowadziłem do Rzeszowa m.in. takie dziewczyny, jak Ali Frantti. Cóż, Developres był bardzo blisko upragnionego sukcesu. Moim zdaniem drużyna, jaka została zbudowana w tym sezonie, była najmocniejsza w historii klubu i wcale nie ustępowała potencjałem od Grupy Azoty Chemika Police.

 Przejdź do forum (1)

Dołącz do rozmowy o tej wiadomości na forum

POWIĄZANE INFORMACJE

...
...
...

Newsletter

POBIERZ NASZĄ APLIKACJĘ

Jedziesz samochodem? Nie możesz oglądać meczu, ale z chęcią posłuchasz na żywo?

Pobierz naszą aplikację mobilną z funkcją czytania wyniku!

Na dodatek będą go podawać Karol Kłos z PGE Skry Bełchatów i jedna z największych gwiazd kobiecej siatkówki ostatnich lat – Ania Werblińska. Pobierz, posłuchaj, kibicuj PlusLidze i Lidze Siatkówki Kobiet.

 
 
 
sponsor tytularny
sponsorzy
media
partnerzy
partnerzy instytucjonalni

Ten serwis wykorzystuje pliki cookies

Używamy cookies i podobnych technologii m.in. w celu świadczenia usług i w celach statystycznych. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce, w jej ustawieniach. Jeżeli wyrażasz zgodę na zapisywanie informacji zawartej w cookies, kliknij „Zamknij”. Jeżeli nie wyrażasz zgody – zmień ustawienia swojej przeglądarki. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce cookies

Zamknij